Onyks - custom Copperfox Irish Sport Horse.

 


Czyli pora na aktualizację kolekcji.

Na dobry początek - skarogniady Onyks, custom na moldzie Irish Sport Horse "Finnigan" firmy Copperfox, wyrzeźbiony przez Morgen Kilbourn. Przeróbki rzeźby i malowanie wykonał Morgan Palmer.

 


 Firma Copperfox rozpoczęła swoją działalność w 2015r. Właśnie Finnigan był pierwszym modelem, który trafił do kolekcjonerów. Już na etapie ujawnienia zdjęć surowej rzeźby wzbudzał wiele kontrowersji - niby piękny, szczegółowy, ale poza taka „dziwna”. Część z nas doszła do wniosku, że to uchwycony moment po bryknięciu, czy pokonaniu przeszkody, bo przecież taka rzeźbiarka jak Kilbourn nie pomyliłaby ułożenia nóg w galopie. Innych średnio to przekonywało… a taka 15-letnia ja nie rozkminiałam tego za bardzo. Westchnąwszy tylko wyrzuciłam tego i wszystkie kolejne Liski z pamięci,  bo były dla mnie w owym czasie nieosiągalne.

Model trafił do mnie w styczniu 2025 w stanie mocno średnim, niepomalowany, pokryty podkładem (?) tak, że o szczegółach pyska czy nóg można było pomarzyć. Mimo tego cieszyłam się niezmiernie, że trafił w moje łapki, bo o Liska w Polsce (i podejrzewam, że w ogóle) wcale nie tak łatwo. Również niełatwo było znaleźć artystę, który a) podejmie się uratowania detali b) maluje dobrze i c) na którego usługę można sobie pozwolić będąc studenciakiem.

Ostatecznie Foxik pojechał do Morgana na kilkumiesięczne wakacje. Warto było cierpliwie poczekać, bo wrócił nie jako brzydkie kaczątko, nawet nie jako piękny łabędź, a totalnie odjazdowy pterozaur.

 Anyway.

To co widać na pierwszy rzut oka, to wspaniała maść: ciemna, głęboka, z jabłkami i rozjaśnieniami, urozmaicona odmianami. Kiedy podejdziemy bliżej do półki, zauważymy że wspomniane odmiany nie są banalnymi białymi łatami - na kończynach upstrzone są maścistymi kropkami (odmiany gronostajowe), a cielisty nosek prezentuje się wyjątkowo uroczo. 

Im dokładniej się przyglądam, tym bardziej jestem pełna podziwu dla umiejętności artysty. Oczka, kopyta (łącznie z podeszwami!), zmarszczki na pysku czy w okolicy pach, oraz rzeźba uzupełniona o często pomijane, a bardzo ważne elementy pod ogonem ;) 












Ten model jest w ścisłej czołówce moich ulubionych plasticzków i zajmuje honorowe miejsce na półce.

***

Tyle na dzisiaj. 

Miłego dnia!

Komentarze

  1. OMG nawet nie wiedziałam, że go masz! Pięknie zrobiony, gratulacje! Mi się foxy nigdy nie podobały, ale fakt, że ich sława dotarła również do mojego zasiedmiogórogrodu. Miło cię znów tutaj widzieć :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz